wtorek, 27 stycznia 2015

W drodze do poczucia szczęścia.






Co to jest szczęście? Czy człowiek bez uśmiechu na ustach jest nieszczęśliwy? Jak dążyć do poczucia szczęścia. I czy szczęście jest niezbędne do życia?
Szczęściem nazywamy .. poczucie bezpieczeństwa np. rodzinnego - poczucie stabilizacji w oparciu o dom rodzinny
..gdy zakładamy swoją własną rodzinę, poczucie to nabiera innego znaczenia. W znacznym stopniu podnosi nasz komfort psychiczny. Następuje zmiana w procesie myślenia, czym jest obecnie poczucie bezpieczeństwa rodzinnego. Opiera się na przyzwoitym, kochającym i oddanym partnerze.
 A co jeśli takiego nie mamy? Odnajdujemy się w hierarchii innych wartości, które ustawiają się w odpowiedniej kolejności i na różnym poziomie. Wszak "każdy ma swoje priorytety". Pojawia się "przyjaźń", "kariera". Stawianie na pierwszym miejscu poczucie realizacji zawodowej, osiągania sukcesów związanych z podnoszeniem kwalifikacji. Dążenie do coraz lepszej sytuacji finansowej. Wartościowanie dotyczy każdego człowieka. Istnieje jeszcze jeden ważny czynnik, który stanowi o tym, czy tak na prawdę jesteśmy szczęśliwi. Jest to samorealizacja. Duchowe osiąganie szczytów i skłonności do modelowania myśleniem o otaczającej nas rzeczywistości. 

Załóżmy, że wydarza się w Twoim życiu niespodziewana tragedia. Trauma, która dotyczy naszego wnętrza i poczucie bezradności opanowuje wówczas całą twoją psychikę, ogólny stan zdrowia nie należy do najlepszych, osłabienie ciała i umysłu sprawia, że nie jesteśmy szczęśliwi. Odwracając więc taką sytuację na drugą stronę, 
- logicznie człowiek szczęśliwy posiada poczucie zrządzenia losu/niespodzianek na każdym kroku, cennych darów.  Docenia każdą chwilę, w której nie posiada uczuć nieprzyjemnych. Taki ogólny komfort jaki towarzyszy przeciętnie zdrowemu, przeciętnemu człowiekowi. Podstawowe myślenie, iż cokolwiek wydarzy się w życiu, poradzę sobie z tym. Przeświadczenie, że mam przyjaciół, osoby mi bliskie, które wesprą mnie w trudnych chwilach. Stan zdrowia, który nigdy nie będzie najlepszy. Mimo to, dbanie o siebie na poziomie jakim możemy sobie pozwolić. Wynikało by, że Świat, a w zasadzie to co, myślimy o świecie jest albo "Czarne", albo "Białe". Istnieje jednak mnóstwo odcieni, a za każdy z Nich powinniśmy dziękować Bogu. Ktoś kto będzie widział Świat przez różowe okulary zawiedzie się na ludziach nie raz i nie dwa. Poczucie szczęścia nie zależy ani od złudnego myślenia, a w zasadzie przekonania, że "mamy kogoś na własność", ani od tryskającej energii, konta bez dna, czy też poświęceniu siebie całkowicie pracy zawodowej i stricte zarobkowej. Poczucie szczęścia zależy od tego, w jaki sposób myślimy o samym sobie. 
A Ty kogo widzisz w lustrze?:)
Czy zdarzyło Ci się myśleć o sobie, że masz ładny dzisiaj uśmiech? Wyglądasz wyjątkowo promiennie? Co wtedy czułaś/czułeś? Czy to nie było poczucie szczęścia? Długoterminowe małe dobre uczynki, sprawianie radości innym ludziom, regularne dawanie sobie małych radości, buduje w Nas szczęścia. Wierzę,że nie jest to tylko jedna chwila, drobny gest. Wspomnienia jakie odczuwamy miło, to zawsze dobre, zawsze szczęśliwe chwile. Zastanów się kiedy Ty ostatnio odczuwałaś/ odczuwałeś radość. Jeśli przypomnisz sobie bardzo szybko taką chwilę, odnalazłeś już to.. co jest dla Ciebie ważne w Życiu. Realizuj więc siebie i dąż do tego, aby takich działań było jak najwięcej. Możesz wówczas nazywać siebie człowiekiem szczęśliwym. I mimo łez, które wylewasz, poczuciu zła na Świecie, niesprawiedliwości i bólu.. Dąż do radości jaką dajesz sobie. Wówczas będziesz mogła/mógł dać tę energię dalej. 

Całe życie z uśmiechem na ustach - to by było coś! Myślę, że każdy z Nas życzył by sobie takiego przeżywania Życia. Pomyśl, co staje na drodze aby tak nie żyć? Jakie są Twoje myśli, przekonania, czy nie zagrażają Tobie? Czy odczuwasz, że coś lub ktoś zabiera Ci Twoje własne szczęście?

 “Niektórzy mówią, że mam dobre podejście. Być może mam. Ale myślę, że musisz je mieć. Musisz wierzyć w siebie wtedy, gdy nikt inny w Ciebie nie wierzy – to czyni Cię wygranym już na początku.” Venus Williams

Ten kto dąży do celu, jest już wygranym na samym początku. Na końcu drogi zapytasz siebie, co zrobiłam/zrobiłem dla Swojego Szczęścia? I nawet jeśli nie wszystko co możliwe, to dobry znak. To znaczy,że nadal marzysz i śnisz. Wciąż wierzysz,że coś się jeszcze da zmienić. I nigdy nie jest za późno. Gdyby nie było Szczęścia, nie było by też Życia. Prawdziwe życie zasługuje na piękno jakim jest szczęśliwy człowiek.

 












   

John Lennon - Imagine

Kilka inspirujących cytatów ;)

________________________________________
Źródła obrazków:
 http://www.ramyozdobne.pl/lustro_rama_wiktoria_55777.php
 wyszukiwarka peace hand, smile, szczęśliwy słoń


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Roladki ze schabu faszerowane udźcem z indyka

Chude danie obiadowe. 
Roladki ze schabu faszerowane udźcem z indyka

Potrzebne będą na 2-3 porcje *8 roladek:
- około 600gram chudego schabu wieprzowego *kroimy na 8plastrów;
- sól i pieprz
- około 250 gram mięsa z udźca indyczego
- 4 średnie ogórki kiszone
- kawałek słoninki do obsmażenia *około 8cieniutkich plasterków
- ziele angielskie - 2-3 ziarenka
- ok. 100 ml śmietanki 18%
- natka pietruszki/lubczyku
- ew. 1 łyżka skrobi ziemniaczanej do zagęszczenia sosu
** podajemy z ziemniakami i buraczkami 

Sposób przygotowania: Mięso kroimy na plastry. Każdy płat obijamy tłuczkiem do mięsa ** mięso najlepiej wkładać do woreczka foliowego przed tłuczeniem. Łatwiej wtedy oczyścić tłuczek i deskę. Każdy plaster solimy i pieprzymy z obu stron. Na patelnie przekładamy cieniutko ukrojone plasterki słoninki np.8 - tyle ile będzie roladek.Obsmażmy z obu stron na skwarki. Zdejmujemy z patelni i odkładamy na talerz. Na wytopionym tłuszczu obsmażamy na złoto drobno pokrojone mięso z udźca z indyka. Przekładamy na talerz. Ogórki kiszone kroimy w podłużne paski. Na plaster schabu kładziemy kawałek słoninki, indyka i kawałek ogórka. Zwijamy "na kopertę". Na brzegu kładziemy farsz, następnie zawijamy boki i rolujemy. Zamykamy po obu stronach roladkę wykałaczkami. Na tej samej patelni z pozostałym tłuszczem obsmażamy z każdej ze stron roladki. Zalewamy ciepłą wodą do przykrycia roladek. Dodajemy ziele angielskie, trochę soli i pieprzu. W trakcie obróbki obracamy mięso kilka razy. Śmietankę hartujemy z chochelka wywaru, w którym przygotowujemy mięso. Dodajemy do roladek. Gotujemy kilka minut. Posypujemy natką pietruszki lub lubczyku. Jeśli chcemy by sos był bardziej gęsty, śmietankę hartujemy nie tylko z wywarem ale i łyżką skrobi ziemniaczanej.
Podajemy z buraczkami ew. tłuczone ziemniaki/kasza gryczana

Rozgrzewający rosół na przeziębienie z nutą orietnu

Od dwóch dni męczy mnie jakieś przeziębienie. Bóle głowy i zaczyna dziać się coś w gardle. Na te dolegliwości tylko rosół.Najbardziej lubię ten na samych kościach, porcjach rosołowych,mięsie bez dodatku warzyw. Gotowany bardzo długo na małym ogniu. Pyszny, lekko słodkawy i klarowny. Do takiego rosołu nie potrzeba specjalnego przepisu. Wystarczy wybraną porcję mięsa zagotować z wodą ( tak aby pokrywała całość ) Następnie zlać tę brudną wodę, ponieważ jest tam dużo brudu, zgotowanego z mięsa, pierwszy tłuszcz. Opłukane mięso, kości zalewamy zimną wodą i gotujemy najdłużej ile możemy. Dodatek to tylko liść laurowy, ziele angielskie, sól i pieprz do smaku. Można dorzucić cebulę, która nada słodyczy a wygotowaną wyłowić z zupy przed podaniem. Posypać świeżą natką pietruszki lub lubczyku i zajadać. 

Przypomina w smaku nieco zupkę chińską. Jeśli jadłabym makaron, świetnie pasowałby do zupy makaron shirataki Konjac, zawierający niewielką ilość kalorii i świetną "wkładkę" razem z kawałkami mięsa obranymi z porcji mięsa i dołożonymi do talerza z zupą.


Mój rozgrzewający rosół z nutą orientu:

- 2 korpusy z kurczaka wraz z kawałkami piersi i szyją;

- kilka ziarenek ziela angielskiego, liść laurowy

 - 2 płaskie łyżeczki sproszkowanego chilli, bądź świeża papryczka (u mnie zupa jest ostra)

- kawałek ok. 5 cm świeżego imbiru, obranego ze skórki i pociętego w plastry

- 3- 4 ząbki polskiego czosnku, obranego z łupin dołożonego do zupy w całości

- 1 mała płaska łyżeczka kurkumy

- 1 mała płaska łyżeczka kolendry

- 2 łyżki suszonego lubczyku

- niecała płaska łyżeczka soli

- ok. 3 łyżki sosu sojowgo

- siekana natka pietruszki ( do dekoracji);

Sposób przygotowania: Cały smak zupy opiera się na przyprawach. Porcje rosołowe zalewamy wodą i zagotowujemy.Następnie opłukujemy kości z mięsem i zalewamy ponownie wodą do przykrycia mięsa w innym garnku. Dodajemy zioła i przyprawy w kolejności jakie są opisane powyżej. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem około godziny. Podajemy z kawałkami mięsa ( piersi z rosołu) udekorowane natką pietruszki. 



sobota, 24 stycznia 2015

pulpety najszybsze #bez jaj # bez mąki #bez bułki

Bardzo szybkie i łatwe w przygotowaniu. Lubię je nie tylko ja - ta która stara się unikać chemii ale i ktoś, kto te chemię je codziennie. To są pulpety na prawdę warte sprawdzenia - jeśli się chce, oczywiście można je urozmaicać. Ale debest są po prostu fajne malutkie,szybkie,smaczne,zdrowe, bez zbędnych dodatków.






Potrzebne będą:
- ok.0,5 kg mięsa mielonego z piersi kurczaka albo mielonego indyka;
- ew. 1 łyżka masła np. osełka(lub łyżka oleju,lub oleju kokosowego)
- mały soczek pomidorowy lub warzywny z przewagą pomidorów / ew. passata-wówczas jest więcej sosu.
- sól i pieprz
- ewentualnie nać pietruszki

Sposób przygotowania:
Mięso doprawiamy solą i pieprzem. Z mięsa formujemy małe kulki wielkości orzecha włoskiego. Mogą być nieco większe. Na rozgrzaną patelnię kładziemy łyżkę masła. Gdy masło się nieco rozpuści kładziemy kulki mięsne. Obsmażamy z obu stron na złoto. * Pulpety wychodzą równie świetne bez użycia masła. Kulki mięsne kładziemy na rozgrzaną suchą patelnię i dalej postępujemy zgodnie z przepisem. Dodajemy soczek pomidorowy i redukujemy. Obracamy kilkukrotnie podczas przygotowywania. Pod koniec posypujemy natką pietruszki. 
Ja jem pulpety w takiej postaci. Można podawać je z ziemniakami bądź makaronem al dente, przypomina to wówczas trochę spaghetti ;)
 Zwyczajnie lepione nieduże kuleczki smażymy, z każdej ze stron-obracając.

 Jest to na tyle danie polecenia,iż jest FIT a smakuje ludziom, nie będącym na diecie. Zawsze do sosu można dodać czosnek paprykę słodką,ostrą,wędzoną,oregano
czy np. ser, który doda smaku i będzie 'bardziej na bogato'  Pasuje nawet do makaronu. Ugotowany al dente wymieszany z pulpetami z sosem. Wylany na kasze,bądź ziemniaki.

Gorąco polecam!

Efekt po kopenhaskiej i co dalej? Żywienie po kopenhaskiej


Czas na info w sprawie zgubionych kg. Na minusie jest 6kg. Wynik - rewelacja. Czy to woda? Czy to tłuszcz? 

Odpowiedź na to pytanie pozostanie zawieszona.. Najważniejsze jest by utrzymać wagę i tracić dalej. 
Powiedz dla swojej wagi, że za 13 dni będziesz lżejsza

Kilka lat, kilkanaście.. lat temu przeprowadzając dietę pierwszy raz jako nastolatka, schudłam bardzo dużo, bo coś ok. 13 kg. Przemiana materii i możliwości organizmu nieco inne. Jadło się mniej, energii było o wiele więcej na codzienne organizowanie sobie czasu. Dietę tę polecam i będę polecać zawsze osobom, które chcą schudnąć. I nie chodzi tylko o chwilowy efekt 13 dni. Jeśli wahasz się i nie wiesz czy spróbować tej diety polecam Ci cofnąć się do mojego pierwszego artykułu teoretycznego - czym jest dieta kopenhaska Klik  
Przykład tego,że przetworzona żywność, typu fast - food, kosztuje tyle samo albo i więcej od żywności mniej przetworzonej - zdrowszej
Wyczucie obżarstwa po tej diecie jest najlepszym motorem napędowym na dalsze odchudzanie. Każdy najmniejszy szczegół błędu żywieniowego możliwy do samodzielnego wyłapania. 



Na przegryzki polecam prażone orzechy na suchej patelni - migdały i orzechy włoskie. 



Duże ilości chudego mięsa i zielonych warzyw. Jeśli ich nie lubisz sięgaj po te, które są przygotowane na parze. Zawsze to ciepły posiłek i bardzo zdrowy. 
Brokuły, fasolka szparagowa, ale mogą być też inne kolory. Ważne by były to warzywa bez tłuszczy. Przynajmniej nie tych roślinnych! 

Do smażenia, a raczej zabarwienia patelni używaj smalcu i masła. Tak,tak. Smalcu i masła. Te nasycone tłuszcze są bardziej przyjazne i bliskie dla naszego organizmu niż roślinne, które nabierając temperatury nie nadają się już do jedzenia. Oleju, jeśli musisz używaj tylko na zimno. I małe ilości. 
Wędliny kupuj w sklepie mięsnym. Prawdziwe wędzone kupione od chłopa. Najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie również wziąć się do roboty i zacząć samej/samemu robić wędliny. Po prostu piec kawałek mięsa z indyka, czy to udziec, czy pierś w rękawie, albo nawet rolada z kurczaka. Nie musi być od razu to kurczak luzowany z farszem, ale kawałek piersi upieczonej samodzielnie. Chuda szynka wieprzowa. Kupuj produkty, które lubisz. Nie chodzi o to aby jeść to,czego nie możesz wziąć do ust. Jeśli w ogóle nie jadasz mięsa to wybieraj produkty naturalne.

Pomyśl zanim coś włożysz do koszyka, albo odłóż na półkę jeśli uznasz, że jest to za bardzo przetworzone albo ma zbyt długą listę E, E538090.Nie kupuj produktów ze słodzikiem. Wiem,że to bardzo łatwa droga wyjścia od cukru. Nie jest to jednak rozwiązanie. Ten, kto przeszedł kopenhaską ten wie. Ale jeśli jeszcze nie przeszłaś/ nie przeszedłeś kuracji i zastanawiasz się jak się odżywiać.. 

Wyeliminuj nie tylko cukier z diety ale i słodziki, które nie są naturalne. Piłam olbrzymie ilości coli light w przekonaniu, że jeśli nie jem słodyczy to ten napój pomaga mi. W czym? W okłamaniu samej siebie, że nie dostarczam cukrów do organizmu. Nie ma bata, że tam nie ma cukru! A nawet jeśli nie ma cukru prostego, to jest olbrzymia ilość chemii, która działa jak fałszywe zwierciadło. Mamy obraz siebie -dbającej/dbającego o własne dobro- zdrowie, tym czasem faszerujemy się substancjami E. 
Wybieraj wodę. Można ją" farbować" owocami.Nie tylko cytryną czy limoną. Wrzucaj każde owoce, jakie wpadną Ci w ręce - kiwi, pomarańcze, jabłka, grejpfrut, winogrona i ctr. Woda musi postać parę godzin aby nabrała smaku owocu, ale jest przepyszna. I nie dostarcza fałszywych kalorii! 
Gotuj, gotuj, gotuj. To jest terapia. I odrzuć wszelkie kostki rosołowe i dodatki smakowe. Zupy w proszku, sosy, fixy i inne rzeczy które nie przychodzą mi teraz do głowy. Używaj więcej głowy - smaków i zapachów natury. 



Zioła, zioła, zioła. Natka pietruszki posadzona na parapecie - tak,tak. Wystarczy  w doniczce posadzić dwie pietruszki aby mieć natkę do skubania przez całą zimę. Swoją własną, smaczną i zdrową. Przyprawy. Od chilli i imbiru do soli i pieprzu. Używaj nowych smaków, kosztuj, próbuj. Orientuj się, sięgaj po to czego nie znałaś/  nie znałeś albo unikałeś z jakiś powodów i używaj śmiało codziennie. Nie bój się dobrych tłuszczy z ryb, czy tych nasyconych z mięsa. Oczywiście boczek jedzony w tonach nie będzie niczym przyjemnym. Naucz się smakować i łączyć ze sobą korzystnie wpływające na siebie produkty. Polecam zainteresować się dietą rozłączną.W skrócie - nie jemy białek z węglowodanami. Czyli mięsa, ryb z kaszami, chlebem czy ziemniakami. Warzywa możemy jeść w każdej ilości byle by nie były ze sztucznymi sosami. 
Mięso. Od mięsa się chudnie. I nie tylko na diecie dukana, atkinsa, czy wysokobiałkowej diecie. Po prostu białko jest bardzo łatwo przyswajalne i korzystnie wpływa na nasze zdrowie. 
Po pierwsze - prawidłowo przeprowadzona kopenhaska. 
Po drugie - już sama dobrze wiesz...

A jeśli nie... sięgaj po sposoby na to jak schudnąć bez konkretnej diety

(rozszerzony materiał na temat tego jak żywić się po diecie kopenhaskiej) ________________________________________________________
Źródła obrazków:
http://www.healthinternetwork.org
http://janeshealthykitchen.com
zaszywka.pl
http://iamfit.blog.pl
http://vitalia.p
http://uaktywniamtylek.blox.pl
http://www.smaczny.pl/przepis,losos_z_warzywami_na_parze
http://kobietyidealne.pl/tag/Owoce

piątek, 23 stycznia 2015

Zupa ogórkowa na kurzych żołądkach

Zupę ogórkową robię na kiszonych ogórkach mojej mamy i mojego taty. Robią je z własnych ogórków, z ogródka. Wszystko to co w Nich się znajduje, czyli czosnek, koper, również sami wyhodowali. Ogórki kiszone moich rodziców są najlepsze na świecie. Zupa ogórkowa bez nich, to nie byłoby to samo. Dlatego proponuję użyć "domowe ogórki", lub takie, które po prostu Wam najlepiej smakują. Smak kurzych żołądków, kojarzy mi się z babciną zupą. Wracaniem wstecz smakiem. Powrót do dzieciństwa, tradycji i umiłowania kuchni polskiej. 

 
Zupa ogórkowa na kurzych żołądkach

Potrzebne będą:
- ok. 0,5 kg kurzych żołądków;
- 10 średniej wielkości ogórków kiszonych;
- ok. 250ml - szklanka "wody z ogórków";
- 1,5 szklanki włoszczyzny (marchew, pietruszka, por, seler)
najłatwiej będzie dodać gotową mieszankę włoszczyzny, pokrojoną w słupki. Można użyć też całych warzyw i pokroić wedle upodobania;
- łyżka prawdziwego masła np. Osełka 
- około 250ml - szklanka śmietanki 18% płynnej;
- przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, czosnek staropolski, pieprz grubo mielony czarny, łyżeczka estragonu; ew.sól do smaku;
- duża kopiasta łyżka koperku (najlepiej również "swojski") Ja mam posiekany, zamrożony koperek.
- mniej więcej ok. 1,5-2 L wody;
ewentualnie 1-3 ziemniaki według gustu;

Sposób przygotowania:
Żołądki oczyszczamy z ew. tłuszczu, przekrawamy na pół ( jeśli żołądki są podwójne), płuczemy. Zagotowujemy. Następnie odcedzamy żołądki. Wodę wylewamy. Garnek myjemy i ponownie zagotowujemy wodę. Wrzucamy do Niej żołądki. Dodajemy liść laurowy i około 4-5 ziarenek ziela angielskiego. Przykrywamy garnek pokrywką i gotujemy na małym ogniu do miękkości żołądków - ok. 1h. Gdy żołądki będą już miękkie, lub prawie miękkie dokładamy włoszczyznę i gotujemy 10-15 minut. (jeżeli włoszczyzna jest mrożona, pocięta w paski). Jeżeli warzywa są "świeże" i kroimy je grubiej, trzeba dołożyć je do żołądków zanim będą miękkie i gotować ją dłużej- do miękkości. 
Ogórki trzemy na tarce o grubych oczkach. Zostawiamy zalewę (ok. 1 szklanki). Ogórki przyprawiamy do smaku "czosnkiem staropolskim" (można użyć wyciśniętego przez praskę 1-2 ząbki), odrobiną pieprzu i estragonu. Rozgrzewamy patelnię i podsmażamy ogórki na łyżce masła.
Po upływie 10-15 minut gotowania się żołądków z włoszczyzną, dodajemy tarte, przyprawione ogórki. Zagotowujemy. 5 minut przed końcem gotowania się zupy dodajemy poszatkowany koperek. Łyżkę cedzakową zupy przelewamy do talerza i hartujemy ze śmietanką. Dodajemy do garnka. Doprawiamy ewentualnie solą do smaku lub czosnkiem staropolskim, pieprzem wg gustu.
W oddzielnym garnku gotujemy 1-3 ziemniaków pokrojonych w drobną kostkę. Gdy ziemniaki będą miękkie dodajemy je do zupy. ( Ja osobiście ich nie używam), dlatego jeśli chcę dodać ziemniaki dla kogoś, gotuje je w osobnym garnku i dokładam do talerza z zupą;

czwartek, 22 stycznia 2015

11, 12, 13 ! dzień - Dieta kopenhaska 13 dniowa - relacja z diety ( część praktyczna dnia 11, 12 i 13 )


Dzień 11.

Dzień 11. 20 stycznia 2015

Jadłospis jaki obowiązuje 11 dnia:

   8-9   śniadanie: kubek czarnej kawy + łyżeczka cukru;

12-14  lunch: 1 kurze jajko na twardo, serek naturalny, duża tarta marchewka; 
17-18  kolacja: kompot bez cukru z dowolnych owoców, 2/3 szklanki 
jogurtu naturalnego;

* godziny posiłków możemy dopasować do swojego trybu życia; np. u mnie jest to 
  śniadanie ok. 12, lunch ok. 14:30-16:30, kolacja ok. 20:30. Spać kładę się ok. 3 w nocy.
 


Moje posiłki / dokładny opis produktów Sposób przygotowania:
 
Śniadanie: kawa rozpuszczalna z płaską łyżeczką cukru. godz. ok 12
:30


Gotowy lunch








Mój lunch: jajko na twardo bez soli i pieprzu, "serek wiejski light" , duża tarta marchewka.  godz. ok. 14.






 Sposób przygotowania: Marchewkę obrałam ze skórki, umyłam i starłam na dużych "oczkach" tarki, jajko ugotowałam na twardo,zjadłam bez krojenia, pieprzenia i solenia; serek wiejski  otworzyłam i zjadłam łyżeczką :-)

 
Owoce przed przygotowaniem,opakowanie i jogurt





Moja kolacja: kompot z mieszanki owoców "Bolero" (śliwki, wiśnie, truskawki i podajże aronie lub jagody)  i jogurt grecki; godz. ok.20.
Sen - godz. 3.


  
Sposób przygotowania:   Mieszankę owocówi wrzuciłam do garnka z wrzącą wodą (ok.1szklanki), gotowało się bez przykrycia ok. 15 minut. Całość zjadłam jak "zupę" owoce łącznie z kompotem. Jogurt łyżeczką oddzielnie.


Gotowy posiłek

 * Kompot
Smakuje bardzo dobrze, trochę jak herbatka aromatyzowana truskawkowa. Zawsze to jakiś ciepły napój, biorąc pod uwagę fakt, że pije się samą wodę; taki sposób na "zalanie się" ;)
 * Mniejsza ilość wody - to bardziej intensywny w smaku kompot. Więcej wody - mniej smakowe. Moja wersja tym razem to ok. 1 szklanki kompotu. Bardziej smakowe:)


Uwagi:
  * Kawa może być zarówno sypana, jak i rozpuszczalna 
( koniecznie z cukrem i jedna dziennie tj na śniadanie )
  * Koszt diety będzie różnił się w zależności od tego u jakich producentów/ w jakich sklepach kupimy produkt - marchew jest raczej wszędzie w podobnej cenie; pamiętajmy by trzeć ją przed spożyciem. Zapobiega to ew. dolegliwościom żołądkowo - jelitowym. Tarta marchew szybciej się trawi. * Serek naturalny tj serek, który nie jest dosładzany (oprócz naturalnych cukrów występujących w nabiale) Wybieramy Twarożek naturalny lub serek wiejski; Polecam w 1. tygodniu diety twarożek, w drugim serek wiejski dla urozmaicenia ;)
* Dzisiejszy dzień jest bez mięsa ( dla mnie to chyba najtrudniejszy dzień ) ale w drugim tygodniu jest już łagodniejszy, ponieważ żołądek jest skurczony i nie odczuwam głodu;

* Jajka wybieramy jak najlepsze tzn. 0 - klasa ekologiczna/ 1 - z wolnego wybiegu lub  2 - chodu ściółkowego (jakość jajek kupowanych w sklepie możemy sprawdzić otwierając opakowanie > czytając pieczątkę, która znajduje się na każdym z jaj ( cyfra pierwsza oznacza klasę )
  * Pamiętajmy o ważnej zasadzie, że w tym dniu jest kompot NIE sałatka owocowa ( błędne jadłospisy, które krążą w necie); Owoce możemy wybrać dowolne, wedle własnego gustu. Dla mnie najbardziej odpowiadają owoce czerwone, ciemne, leśne tj. maliny, jeżyny, wiśnie, porzeczki, truskawki, śliwki, jagody itp. - za każdym razem, kiedy powtarzam dietę wybieram któreś z Nich ;)
Wygotowane owoce zjadamy. Możemy dodać je do jogurtu naturalnego, w ten sposób powstanie deser. ** ilość wody zależy od naszych upodobań, jeśli damy wody mniej kompot będzie bardziej intensywny w smaku, a jeśli więcej - będzie wodnisty; Kompotu absolutnie nie słodzimy - jeśli przyszło by to komuś do głowy;)

Złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że skasował mi się post i musiałam go odtworzyć na podstawie zdjęć. Z tego, co pamiętam to ten dzień był dla mnie bardzo łagodny, przyjazny. Obfity w jedzenie. Mimo,iż nie było mięsa czułam się dobrze. W ogóle drugi tydzień diety to jedzenie, które "wchodzi" już w mniejszych ilościach. Pamiętajmy by nie omijać mimo to posiłków. 







***



Dzień 12.

Dzień 12. 21 stycznia 2015

Jadłospis jaki obowiązuje 12 dnia:

   8-9   śniadanie: duża tarta marchew z dodatkiem soku z cytryny;
12-14  lunch: 1 jedna duża ryba; 
17-18  kolacja: befsztyk wołowy, sałata z oliwą i cytryną oraz 6-8 różyczek brokuła;

* godziny posiłków możemy dopasować do swojego trybu życia; np. u mnie jest to 
  śniadanie ok. 12, lunch ok. 14:30-16:30, kolacja ok. 20:30. Spać kładę się ok. 3 w nocy.
 

Moje posiłki / dokładny opis produktów Sposób przygotowania:


Śniadanie: marchewka tarta pokropiona kroplami cytryny ( tym razem tarłam ją na większych "oczkach", godz. ok. 11
Ryba po przygotowaniu ( z glazurą ważyła ok. 575 gram)
 
 Mój lunch:  duża Ryba - ostki mintaja mrożone z biedronki. ok. godz. 17

Sposób przygotowania: Rybę rozmroziłam. Kostki mintaja ułożyłam na rozgrzanej suchej patelni i obracałam co ok. 1 minutę, smażąc ją tak ok. 3 minut. Ten rodzaj ryby przywiera bez tłuszczu i dlatego trzeba ją delikatnie obracać. Następnie rybę przełożyłam do pojemnika "na wynos" ponieważ nie jadłam jej w domu.

Gotowy posiłek
Moja kolacja: Befsztyk wołowy, kilka liści sałaty z olejem i cytryną, kilka różyczek brokuła. ok. 19
Sen godz. ok 3:30

 
Waga befsztyku *udziec wołowy przed przygotowaniem
Waga befsztyka gotowa do spożycia

Sposób przygotowania: Różyczki brokuła ( 8 )/mrożony z torebki/
 ułożyłam na "garnku z dziurkami" [mam taki garnek do gotowania na parze], układam go na innym mniejszym, w którym jest wrząca woda. Garnek z brokułami przykrywam pokrywką. Po ok. 7-8 minutach są już gotowe. Dodatek: sól i pieprz;
Befsztyk tym razem ubiłam cienko* dla urozmaicenia. Posoliłam, popieprzyłam i smażyłam na suchej, rozgrzanej patelni ok. 2,5 minuty z każdej ze stron. Cytrynę wycisnęłam do szklanki i wypiłam z wodą.

Uwagi: 
* Marchew musi być tarta;
* Ryba może być dowolna. Ma być "duża", ok. 300gram. * we wcześniejszych dietach wybierałam zazwyczaj pstrąga (w całości ) i piekłam go. ** Dzwonki łososia przed zakupem miały 642 gramy. Bez glazury to już tylko 496 gram. Natomiast po przygotowaniu  jest już tylko 411 gram łososia gotowego do spożycia. Odliczając ości i skórę, które ważą 69 gram( których nie jemy), pozostaje 342 gramy mięsa do zjedzenia. Pamiętajmy o tym kupując wybraną rybę - 1) jeżeli jest to mrożona ryba - odliczamy glazurę 2) każda ryba jak i mięso "kurczy się" podczas obróbki 3) w przypadku ryby odpada Nam skóra i ości. W drugim tygodniu jest to kostka mintaja, również mrożona, z około 575 gram ryby z glazurą, 339 to już gotowy produkt do spożycia;
* Befsztyk można przygotować na różne sposoby. Tłuc jak schabowego, piec w grubszym kawałku *dowolny sposób wysmażenia, kroić na mniejsze kawałki, cienkie itd.

* Na tym etapie zaczyna nam się "nudzić" dieta i smaki wydają się wszystkie do siebie podobne. Trzeba być dzielnym, pić dużo wody. Wypoczywaj i wysypiaj się. Dieta w tym momencie zaczyna rozkręcać się na pełnych obrotach. Nie czujemy się zmęczeni tak jak w tygodniu pierwszym. Porcje jedzenia są wystarczające, a czasami nawet je się na siłę.

Dzisiaj czułam się rewelacyjnie i u babci( dzień babci ) zjadłam rybę, którą sobie wcześniej przygotowałam, oraz wypiłam ponad jedną butelkę wody. Nie skusiłam się na nic, mimo pokus. Dla mnie ta dieta od górnie stanowi założenie, którego trzymam się bezwzględnie. Na tym etapie jest ogólnie komfortowo. Mogłabym tę dietę stosować dłużej.
***


Dzień 13.

Dzień 13. 22 stycznia 2015

Jadłospis jaki obowiązuje 13 dnia:

   8-9   śniadanie: kubek czarnej kawy + łyżeczka cukru; grzanka;

12-14  lunch: 2 kurze jajka na twardo, duża tarta marchewka; 
17-18  kolacja: duża porcja gotowanego kurczaka, sałata z oliwą i cytryną;

* godziny posiłków możemy dopasować do swojego trybu życia; np. u mnie jest to 
  śniadanie ok. 12, lunch ok. 14:30-16:30, kolacja ok. 20:30. Spać kładę się ok. 3 w nocy.
 


Moje posiłki / dokładny opis produktów Sposób przygotowania:
 
Śniadanie: kawa rozpuszczalna z płaską łyżeczką cukru, grzanka ( chleb pełnoziarnisty żytni). godz. ok. 12

Sposób przygotowania: kromkę chleba "żytni pełnoziarnisty" wyjęłam z zamrażalnika i "podpiekłam" na suchej patelni z obu stron, zjadłam popijając kawę z cukrem.


Śniadanko


                                                                                                                                             Mój lunch: 2 jajka na twardo 
z dodatkiem  soli i pieprzu, duża marchewka.  godz. ok. 14.

 Sposób przygotowania: Marchewkę obrałam ze skórki, umyłam i starłam na dużych "oczkach" tarki, ; jajka ugotowałam na twardo, popieprzyłam i posoliłam;
* jajka wiejskie o wiele szybciej się gotują, łatwo obierają i są po prostu przepyszne

 




Moja kolacja: Pierś z kurczaka z dodatkiem soli i pieprzu. Kilka liści sałaty z olejem i cytryną; ok. godz. 19
Sen - godz. ok. 3
Waga mięsa


 
Sposób przygotowania: Pierś wcześniej przyprawiłam solą i pieprzem (ok.godz 14) i wstawiłam do lodówki. Przełożyłam na rozgrzaną suchą patelnię i "ścięłam" wierzchnią warstwę, smażąc piersi ok. 2 minut z każdej ze stron.
Wyłożyłam piersi na talerz razem z kilkoma liśćmi sałaty. Cytrynę wycisnęłam do szklanki;
 
Gotowa kolacja

* Pierś z kurczaka
W jadłospisie znajdować się ma gotowane mięso z kurczaka w dużej porcji. Istnieją wersje, iż jest to cały mały kurczak bez skóry i kości ( istotnie będzie to w masie mięsa spora ilość do zjedzenia). Trudno jednak jest obrać całkowicie skrzydełka, ze skóry, luzować kurczaka z kości, aby móc skorzystać z tej opcji. Najwygodniejszą, najrozsądniejszą opcją będzie wybranie najchudszej części kury - czyli piersi, które są sporej wielkości.
 

Uwagi:
 * Kawa może być zarówno sypana, jak i rozpuszczalna 
( koniecznie z cukrem i jedna dziennie tj na śniadanie )
 * Koszt diety będzie różnił się w zależności od tego u jakich producentów/ w jakich sklepach kupimy produkt - marchew jest raczej wszędzie w podobnej cenie; pamiętajmy by trzeć ją przed spożyciem. Zapobiega to ew. dolegliwościom żołądkowo - jelitowym. Tarta marchew szybciej się trawi.
* Jajka wybieramy jak najlepsze tzn. 0 - klasa ekologiczna/ 1 - z wolnego wybiegu lub  2 - chodu ściółkowego (jakość jajek kupowanych w sklepie możemy sprawdzić otwierając opakowanie > czytając pieczątkę, która znajduje się na każdym z jaj ( cyfra pierwsza oznacza klasę )
* W dzisiejszym dniu najbardziej polecam podwójną pierś z kurczaka podczas kolacji. Istnieją wersje jadłospisu, gdzie widnieje "cały mały gotowany kurczak". Jedno jest jednak pewne. Ma to być duża porcja gotowanego kurczaka. Mięso z piersi jest najchudsze i nie ma wątpliwości, że spożywamy, to co jest dozwolone;

Ostatni dzień diety jak tu nie czuć się wspaniale! Jestem zadowolona, dumna z siebie! i jutro z rana ważę się na czczo. Zważyłam się i jest - 6 kg. :-)
Wszystkim życzę wytrwałości i powodzenia podczas stosowania diety. Pamiętajcie, żadnych odstępstw! Mantra : " To tylko 13 dni" i wtedy cieszycie się efektami prawdziwymi, bo tylko wtedy takie są, gdy dieta przebiega prawidłowo. :- ) 

***

Moje zakupy na 11,12 i 13 dzień diety kopenhaskiej:  

Uwaga !
Część produktów jest wliczona w koszty diety poprzednich zakupów, a na zdjęciu to: połowa paczki brokułów, kromka pełnoziarnistego chleba żytniego, parę jajek;


 ***
 Produkty jakie będą nam potrzebne na dni 11, 12 i 13 Diety Kopenhaskiej:


- Mięso wołowe (kupiłam tym razem w sklepie 'mięsnym').
- Wody również nie ma na zdjęciu ponieważ kupuję ją na bieżąco - każdy z Nas potrzebuje jej więcej lub mniej. Ważne by wypijać 1,5 L dziennie; (Pozostawiam tę kwestię) Wodę można kupić za 0,90 gr, lub i za 5 zł (także nie będę wliczała jej w koszty).
- Jajka wiejskie
- Jogurt wybrałam taki akurat na 2/3 szklanki.(ponownie grecki firmy Zott), serek wiejski lub naturalny;
- Marchew jest wszędzie w podobnej cenie;( kilka sztuk )
- Rybę z biedronki(mrożone kostki mintaja) bardzo smaczne i w przyjaznej cenie;
- Pierś z kurczaka;
- Mieszankę kompotową;
- Wybraną sałatę;
- Cytryny;

 Zakupy 4. na dzień 11, 12 i 13:


Biedronka:
  1. Marchew Luz 0,515 x 1,49 - 0,77 zł
  2. Cytryna Luz 0,335 x 4,49 - 1,67 zł
  3. Kostka z Mintaja 570 1 x 9,95 - 9,95 zł
  4. Sałata masłowa  szt 1 x 2,99 - 2,99 zł
  5. Filet z piersi K 0,442 x 15,49 - 6,85 zł
            Koszt zakupionych produktów z biedronki = 22,23 zł
 
Sklep spożywczy:
  1. Serek wiejski light  *kupiłam w oddzielnym sklepie i nie mam paragonu, ok. 1,99 zł
  2. Jogurt naturalny typ grecki 1 x 2,79 - 2, 79  zł
  3. mieszanka kompotowa bolero 1 x 5,99 - 5,99 zł
Koszt zakupionych produktów w sklepie = 10,77 zł
 Sklep mięsny:
  1. Udziec zrazowy 0,33 x 31,00 - 10,23 zł

 tj. łączny koszt produktów  na 3 dni diety (11,12 i 13 dzień)- 43,23 zł
produkty, które już miałam w domu i zostały wliczone w koszta poprzednich zakupów, a są niezbędne do przeprowadzenia 11,12 i 13 dnia to:
  1.  Brokuł mrożony z biedronki - ok. 2,80 zł
  2. Jajka wiejskie - 10sztuk - ok. 10 zł
  3.  Chleb na 1 grzankę
 ŁĄCZNY KOSZT TO 43,23zł + cena wody(?)

Peace!

Peace!