sobota, 6 sierpnia 2016

nauczyć się wierzyć w Boga to skarb

Myślałam kiedyś,że mam sen a w nim kroczy szatan
Wtedy obudził się we mnie zwierz i pozbawił myślenia
Nie wiedziałam co ze mną będzie jak do dziś
ale czułam,że nadejdzie istnienie...
będą skakać po parkach po blokach
podążać za nieskończonością
będą bluzgać oceniać i kpić
a rumiane twarze zostawiać na potem

ale przyszedł w wieku średnim taki jeden
obejrzał się i spojrzał co się dzieje
wypisał papierek

dziwnym trafem Ci co żyli szczęśliwie to pomarli
a Ci co pomarli żyli szczęśliwie
i dziwne to takie jest
bo przecież
co to będzie jutro

Nie dali mi dziesięciu lat życia więcej
A moje marzenie  - jakie ono było?
Kilka lat temu chciałam śnić
a teraz tylko żyć..

Otworzymy pewien sen
w nim jest on i jego schody do nieba
siedzimy, ja na kanapie a on na krześle
i niewyraźnie go słyszę
Wszyscy którzy są w czyśćcu tacy są
ale niektóre słowa słyszę wyraźnie....

módl się....
i żyj. I kochaj. I milcz. I czuj się swobodnie.
I wszystko to, o czym nie wiesz...
a marzysz i śnisz..

I jeśli oddech istnienia to ta druga osoba za ścianą
I jeśli wiara to skarb bo chcę czuć że się spotkamy
I jeśli właściwie to jest prawda
to po co się modle do diabła

do małżeństwa

Nadawaj się na szczęścia
zrób mi dobrze w sen
podążaj za moją muzyką
i nie patrz gdy mam zły dzień

nie patrz na mnie tajemnicami
wzdychaj, proszę Cię
nie po to Wielka Pani, pisała wiersze swe
by chłopak o garbatym spojrzeniu
roześmiał się

Myślisz,że jestem naiwna
i trochę bystra też
dlaczego więc milczysz codziennie
nadmiernie, codziennie milk
mrr hyc hyc dyndyn

No proszę Pani
przecież ja Tylko gram
o co Ci chodzi w ogóle
jestem tym czym żeś chciał

No nie powiem,żeś brzydki
i Ty za gruba też aż tak nie
ale jakbym miał nazwać rzecz po imieniu
to raczej tak
i ty też
dlatego tak się kochamy
bo serca nasze dwa
chodź mówią codziennie tak samo
inaczej im marsz gra
a
to nic... się nauczyły żyć
a to solidna podstawa
bo gorzej mieć niż być
i być bez Ciebie kochania

nie wiem ile będę mogła tak pisać o miłości...
ale jeśli chociaż raz zwątpię jak w piosence...

widzę Cię
otwórz tajemną ścieżkę
otwórz pudełko
zamknij mnie w sobie
kluczyka się pozbędziesz
nie mów nikomu



otwórz proszę...


piątek, 5 sierpnia 2016

Przemyślenia namber 2

Nie koniecznie bycie dobrym oznacza zbawienie. Czasami śmierć nas bardziej wzmocni,niżbyśmy tego oczekiwali. Głupie? Może nawet jeśli nie, jeśli nie. 
Nieprawdziwa prawda nie istnieje.Plotki.Przesądy.Inne światy są najlepsze.Fantazy i zbroje. We wszechświecie urojonych tajemnic,może zdarzyć się wszystko. Miliony wspomnień. 
Magiczne lata z dzieciństwa stają się koszmarem. A twoja twarz najbardziej piękna, tylko odwraca od czarów. Nie jest to w mojej mocy by dyktować Ci zbawienie. W mojej mocy jest tylko zapytać, czy Ty masz sumienie. Swoje własne spostrzeżenia na temat. Swoją energię i moc. To co kochasz,lubisz,wielbisz,szanujesz. I co Ci daje szczęście. To ogólniki. Ale to co. Co z tego,jeśli bez tych konkretnych czynów,zagadnień, stajesz się poświęcony swojej mocy? Wtedy jesteś kim.Kim. 
 

Lol1--00

Na krawędzi życia.
Mówię czasami,że coś mnie boli, nagli niesamowicie los. Do przodu jak bańka mydlana, ale kołysze. Nie chcę spać. Nie chcę zabijać się. Chcę żyć. Mówią mi: losie bądź dobry. Będziesz tak żył, jak chcesz. Nie zachorujesz, nie pomrzesz. Chyba,że marzeniami na śmierć. Hipo Ci ludzie są dobrzy. Pseudo poeci i wierni. Wszyscy Ci,którzy kiedyś wychowywali się wśród innowierców. Nie wiem dlaczego tak boli. Strach. I kozaki na wiosnę i zimę. Wszystko opada we złogi. Czasami myślę,że jestem nikim. Kimś jednocześnie prawdziwym. Ubogacony stan lat 80' co tu się dzieje do licha...? Czy to dobrze, czy nie-e,że jestem tak pokracznie szczęśliwa.



Peace!

Peace!