czwartek, 24 listopada 2016

Rozprawka o ogóle ludzi.

Pieśni tak mówiły, czekałam, gotowałam a potem nie byłam zadowolona z przygotowanych potraw
Stres zdiagnozowany to choroba naszych czasów a może i innych niezdiagnozowanych
Wszyscy specjaliści w fachu. Modlę się by znaleźć fachowca. Cenią się kosmaci. Co z tymi bez szelągów. Zastanawiam się nad życiem swoim. Krając znajomości. Ile mojej duszy we mnie. Za dużo. Ile ludzi wobec mnie. Nie zupełnie. Ile tych ludzi wreszcie ze mną razem. Są,są,są. Są wspaniali.


wspaniały człowiek

poznałam Cię tak pięknie pachnącą otwartą klatką
klucz rzuciłaś od razu przede mną na szary beton
szczekał pies a ja tak bezpośrednio postanowiłam
mówić otwarcie o tym co czuję i słuchać Ciebie
poczułam jak gwiazda na niebie niewidoczna
jak ja mam dużo do zrobienia jeśli umrę
ile to my możemy dać od siebie
by zmienić życie na lepsze
rozmowa szczera
a potem wiersze
i myśli o sobie
odzywaj się
odezwij

niedziela, 6 listopada 2016

rozmowa po spowiedzi do osoby grzesznej


       biała piana wycieka z pod moich ust
świadoma praw i obowiązków uroczyście oświadczam
że loków mieć nie będę i taka jest prawda
nakręcić mi mogą czerep rubaśny
a i tak spać będę musiała tak samo znakomicie

pełzaliśmy nad zielonym niebem i uśmiechaliśmy się do siebie

twoja przysięga to jak kamień na list naszego życia
wszystko już sobie powiedzieliśmy ale jeszcze chcemy dopowiedzieć
schematy które rządzą życiem wciąż jak pająk chcą wejść a niby my pajęczyna
ale rach ciach garścią piąstką ze wszystkim sobie poradzimy

i biegają psy... tak melancholijnie i spokojnie
i obserwuję je jak ich panie i panowie biegną

i biała piana wychodzi przez ryj
i tak błagam Świat
włosy opadają szczęka ponad kły
całe gęby takie że niczym nie zmyje

śnią się po nocach kułaki
jak można

zamykam oczy
widzę nie wyraźnie
ale wyraźnie to co można
i Ty bracie
za życia będzie dobrze

ale wyrok niemiłosierny
dla kłamliwych braci dobra

i ten kwiat co spada spod twojej ręki
niech Ci pada w oczy czoło ręce
zapłodni Twój mózg niemiłosiernie
bo Cię dzieci anioła na prawdę chcą
rehabilitację przejdziesz i nic Ci to nie da

bo do nieba pójdziesz Ty piątka dzieci Twój mąż
i więcej Ci nic nie potrzeba

spokojny czas na Ciebie



a jednak błękit nieba nie był taki spokojny
nie codziennie można było oglądać niebo
chmury takie spokojne są zawsze wtedy
gdy chillout i niczym się nie martwisz

czasami przeżywasz tak wielką szansę
a okazuje się to kompletnym nieporozumieniem

tak samo często mylisz się i mówisz
a w spokoju czytasz książkę by osiągnąć ten cel

mydlisz ludzi a jeżeli tego nie zrobiłeś
to tylko świadczy o tym,że jesteś młody
bo wielu ludzi mydli się czasami w wannie
a Ty należysz do tych którzy używają prysznica

czasami spokój trudno jest osiągnąć
i różowe tabletki filmy z satelity i złote słowa

ale gdy z ust Twoich wypływa rzeka
wtedy mi szczęka opada i idę na koniec świata

idziemy spać cudowni i wspaniali
nigdy tak nie miałam
budzę się i myślę - jakim cudownym człowiekiem jesteś
bo Ciebie poznałam

sobota, 5 listopada 2016

wiersz biały

ona nasuwała na siebie kurtkę czerwoną ewidentnie
on zwykłe dżinsy miał zapiętą koszulę może ale nie koniecznie
i wsiadali do taksówki fenkju weri macz gdzie? zapodał taksówkarz
- no.. wycięte zostało co i jak

Potem w domu zanim, on otworzył drzwi pewnie i wspaniale
Ona za to ledwo żywa padła na ryj a on musiał ją ocycać

dziwny głos nie jeden zaczął się unosić
nieprzyjemny nie miły czasami przysobny

ktoś wstał i mówi - idźmy
- gdzie? - ktoś ocknął się lewitując
- nie wiem
Więc każdy kto to słyszał już nic nie pojmując zasnął


 Człowiek śpi
nie musi mieć szaty białej
tuli z serca i krwi wspaniałe dzieło
- hej ziomek, nie pamiętasz wspomnień
.. jakżeśmy na alejkach jeździli na deskorolkach
jak podążałam bo cały ten świat to byłam Ja


i tak się dziwimy,że ktoś,że coś
mówią i mówili
kłamią i z rąk do rąk przerzucają epitafia
a ja wciąż w venus i marsa
 jestem

+ i-



Nauczyłam się kochać za każdym razem
Świadoma Twojego uśmiechu
Dotykam wspomnień - one mają uczyć
A nauka - matką wspomnień
I tak idę
pogrążam się czasem wobec swoich trosk
a lepiej jest gdy jest obok człowiek
I śpi
Wiesz że zakochał się w niej on?
Ona w ogóle o tym nie myśli
Mu się w głowie poprzewracało
I zawsze mówił że on to się nie zakocha
a teraz bez niej żyć nie potrafi
Ale żyje

Nie myśl że nie potrafisz
Za zasłoną i wobec niej każdy jest
nie sztuką jest być sobą
ale wobec niej umieć się postawić
I jeśli teraz i tu weźmiesz w rękę
nie ważne czy ma zamknięte oczy
Bo da radę
Pójdzie
we własną stronę




piątek, 4 listopada 2016

taka krótka droga




rosły panie zielenią drzew
obcięły grube liście
oczy pamiętne za dnia
ściemniało się było przyjemnie
pamiętasz moją twarz
najbardziej pięknie zamykać oczy
i kiedy mruga światło gwiazd
mówić o północy

nie pamiętam kiedy
zdarzyła się ta noc
ale oni pobledli
i tylko
cicho
cicho
cicho
bo my w tę noc wejdziemy
całą pętlą
a potem będzie różnie
aj

rosną kwiaty i zielenie ogrody baj
te kwiaty co tam rosną są najpiękniejsze
na wiosnę
na grillu
kiedy jesteśmy
i cały sound system
i zapada zmrok a my w dom
Ty i ja
i cały wszechświat

za każdą noc

 

Peace!

Peace!